Na początku była ciemność.

Inni mówią, że na początku był chaos, jeszcze gdzie indziej to zaszczytne miejsce zajmowało słowo, choć wszytko to nie ma naukowego potwierdzenia i jest tylko umowne. Niezmienne i zawsze pewne jest jednak to, że na początku bloga jest nudny post, gdzie autor musi się przedstawić, opowiedzieć o co chodzi z zajmowaną przez niego przestrzenią internetu i zachęcić przypadkowego gościa, by pozostał tu na dłużej, a to właśnie jeden z takich postów.

Mam na imię Aleksandra, aktualnie należę do grona pięknych dwudziestoletnich i mieszkam w Poznaniu, według legend, na jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic czyli Jeżycach.
Za dnia studiuje pedagogikę specjalna, a w nocy zamieniam się w „artystkę”.
Hobbistycznie maluję, zazwyczaj nieproporcjonalne portrety ze złą anatomią i psychodeliczną kolorystyką, zaczynam pisać opowiadania choć nigdy ich nie potrafię skończyć, wierszy pisać nie potrafię tak by nie wpaść w śmieszność i grafomanię dlatego też unikam tego jak mogę oraz fotografuję rzeczywistość w zbyt mocnym kontraście. Kiedyś również próbowałam moich sił w tworzeniu muzyki jednak zerowy słuch skutecznie odebrał mi możliwość wielkiej kariery w tej branży.

Choć wstyd przyznawać, nie jest to moje pierwsze spotkanie z blogiem. Przez swoje całe życie udało mi się z różnym skutkiem prowadzić kilka takich monstrów, które poprzez brak motywacji, wieczne i nieskuteczne wymówki z brakiem czasu, umierały śmiercią naturalną, a jak wiadomo nie wolno rozgrzebywać dawno zasypanych grobów, więc też ich tematyka pozostanie tajemnicą.

Jak na prawdziwego studenta przystało ciągle szukam pracy, czytam książki (aktualnie mam fazę na polskich autorów piszących w okresie PRL-u), które nie są zadane na zajęcia, chodzę na darmowe koncerty nieznanych niszowych zespołów oraz spędzam wieczory popijając tanie piwo w brudnych i obskurnych barach snując przy tym utopijne wizje naprawy wszechświata. Gdy czas pozwoli razem z moimi Współlokatorkami chodzę do kina lub oglądam seriale (oh a jakże by inaczej!) tej znanej platformie co raz na jakiś czas wypuszcza bardzo słabe filmy młodzieżowe. Zdarza mi się też szwendać bez celu po zapomnianych ulicach Poznania z słuchawkami w uszach, co oczywiście naraża mnie na napad i pobicie przez niebezpiecznych typków z kapturami na głowach, słuchając smętnej, niszowej muzyki.

Jeśli jeszcze was do siebie nie zraziłam, a mam nadzieję, że nie nastąpi to zbyt szybko, to zapraszam do czytania moich „wypocin” gdzie najczęściej rozwodzić się będę o kulturze, może rzucę coś o życiu, czasem też podzielę się z wami tym co sama tworzę.

Więc czujcie się jak u siebie w domu, nie musicie zdejmować butów, idę zaparzyć herbatę.